

Katastrofa Smoleńska wywołała erupcję tekstów i komentarzy na temat stanu państwa polskiego i odpowiedzialności polityków. Aczkolwiek kwestia bezpośrednich przyczyn katastrofy podzieliła Polskę na dwa wrogie obozy, organicznie niejako związane z bezwzględnie ze sobą konkurującymi PiS i PO, to po obu stronach nie brak głosów wskazujących, jako na źródło i niejako praprzyczynę tragedii, opłakany stan głównych instytucji państwa. Państwo polskie nie wywiązuje się ze swoich podstawowych obowiązków, a w tym konkretnym przypadku z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa swemu prezydentowi i najwyższym dostojnikom państwa.
Z przykrością stwierdzam, że ta burzliwa dyskusja, przy całej swojej gwałtowności i kontrowersyjności, spolaryzowała się wzdłuż osi partyjnej PiS – PO, spersonifikowanej przez osoby Janusza Palikota i Antoniego Macierewicza i ani rusz nie jest w stanie od tej osi się oderwać, spojrzeć na sprawy państwa pod innym kątem i z głębszej perspektywy. Dobrze ilustruje to artykuł Igora Jankego w Rzeczpospolitej z 28 lipca pt. „Jeszcze słabsza Polska”, przeniesiony potem na portal internetowy Salon24 pod jeszcze bardziej wymownym tytułem „Do następnej katastrofy”. Pod tekstem tym od razu pojawiło się 345 komentarzy, co samo w sobie oddaje temperaturę dyskusji. „Państwo źle działa” – woła Janke – „zabrnęliśmy w ślepy zaułek… potrzebujemy zmiany jakości życia publicznego… marna, pusta polityka, niekończące się wojny o nic, głupie media, niesprawne urzędy, otępiali urzędnicy, brak zasad i procedur – wszystko to razem wzięte doprowadziło prezydencki samolot do katastrofy”. Do tej tonacji i wokół tej osi kręcą się autorzy ponad 300 komentarzy. I dlatego, pomimo, że zgadzam się z taką oceną stanu państwa, uważam, że ten kierunek dyskusji prowadzi donikąd, pomija sprawy daleko ważniejsze niż sama Katastrofa Smoleńska, a w diagnozie sytuacji i postulatach naprawy nie porusza, a nawet nie dotyka spraw najważniejszych. Dużo głębszą i poważniejszą analizę, chyba jako jedyny w tej burzy krytyki, przedstawił socjolog i ekonomista Wojciech Błasiak w tekście „Odpowiedzialność za stan państwa”, który jednak nie przebił się ani do opiniotwórczej Rzeczpospolitej, ani do żadnych innych popularnych periodyków, a znaleźć go można tylko na niszowych portalach jak www.jow.pl czy www.prawica.net. W swojej publicystyce Błasiak często powtarza, że „najważniejsze jest to, o czym się milczy” i ta opinia znajduje pełne uzasadnienie w dyskusji o stanie państwa, jaka się toczy po wyborach prezydenckich w Polsce.
Na przykład w mediach wiele miejsca poświęcono wydarzeniom w Grecji, która znalazła się na krawędzi bankructwa państwowego i cała Unia musiała ruszyć z finansową pomocą. Nasi politycy i wynajęci komentatorzy uspakajają Polaków, że nam Grecja nie grozi, że stan naszych finansów jest dużo lepszy, a nawet jesteśmy czempionem Europy, jako państwo, które jakoby najlepiej poradziło sobie z kryzysem gospodarczym, a nawet ponoć kryzysem tym wcale nie zostało dotknięte. W czerwcowym numerze specjalistycznego periodyku Pioneer wypowiada się popularny telewizyjny profesor Witold Orłowski w tekście „ Co ma wspólnego Polska z Grecją?” i wywodzi, że wprawdzie, owszem, powinniśmy się niepokoić, ale nie za bardzo, bo jednak od Grecji dzieli nas dużo lepsza – choć ogólnie nie najlepsza! – wielkość długu publicznego w relacji do PKB. I tu Profesor publikuje pocieszającą tabelkę, z której wynika, że nasza kondycja finansowa jest dużo lepsza nie tylko od Grecji, ale i takich potęg jak Japonia, USA, Wielka Brytania czy Niemcy, choć na przykład Czesi już mają się trochę gorzej.
I takie to uspokajające bajeczki opowiadają nam na dobranoc wybitni rządowi profesorowie i komentatorzy. Inaczej sprawy wyglądają w oczach komentatorów i profesorów nie rządowych. Np. New York Times opublikował dane opracowane przez profesora J. Gokhale’a z waszyngtońskiego Instytutu Cato, z których wynika obraz nieco mniej różowy! Przedstawiona tam tabela długu publicznego wszystkich państw UE w relacji do ich PKB, pokazuje, że na czele tej procesji zadłużonych państw jest bezapelacyjnie Polska, gdyż jej długofalowy dług publiczny wynosi 1550,4% PKB! Jest to zadłużenie prawie dwukrotnie większe (w relacji do PKB) niż zadłużenie Grecji, dla której odpowiednia wartość wynosi „tylko” 875,2%. Pomiędzy Polską a Grecją jest tylko Słowacja z długiem równym 1149,1% PKB. Do poziomu Grecji zbliża się niebezpiecznie Słowenia, której zadłużenie wynosi 758,5% PKB.
Tak więc, zdaniem wybitnych amerykańskich ekonomistów, dług publiczny państwa polskiego przekracza 15-krotnie wielkość rocznego produktu krajowego brutto. Czy te przerażające dane są wiarygodne? Przecież nasi wybitni ekonomiści nic nam o tym nie mówią? Niewątpliwie Szkoła Biznesu Politechniki Warszawskiej, w której pracuje prof. Orłowski, to ważna instytucja naukowa, ale Instytut Cato, to – niestety – najwyższa ranga światowa i z tego Instytutu wywodzą się tacy laureaci Nagrody Nobla z ekonomii jak Friedrich von Hayek, Milton Friedman, James M. Buchanan, czy Vernon L. Smith. Oczywiście, nie można wierzyć we wszystko, co piszą w gazetach, nawet w New York Times, ale nie widać powodu, dla którego profesor Jagadeesh Gokhale miałby dezinformować amerykańskiego czytelnika w sprawie polskiego zadłużenia?
Ten niewyobrażalny dług państwa polskiego sumuje w sobie niejako 20 lat złego rządzenia, niegospodarności, wszystkie afery i przekręty, wszelkie meandry polskich finansów i decyzji gospodarczych i politycznych podejmowanych przez te lata. Jest to kumulacja i zwieńczenie niekompetencji elit nami rządzących.
Dlaczego, za jakie grzechy Pan Bóg pokarał nas takimi elitami? Odpowiedzi na to pytanie udziela w swoim tekście Wojciech Błasiak: to nie Pan Bóg, to nie trzęsienia ziemi i plagi egipskie – to szkodliwa, korupcjogenna selekcja negatywna elit politycznych znana pod nazwą „proporcjonalna ordynacja wyborcza do Sejmu”. To jest mechanizm, który z wyborów na wybory doprowadza do władzy ludzi coraz mniej kompetentnych, mniej odpowiedzialnych, mniej nadających się do rządzenia państwem. Debata nad stanem państwa polskiego bez uwzględnienia tego fundamentalnego tematu będzie zawsze debatą pozorną, z której nic sensownego wyniknąć nie może. Czas najwyższy, żeby ta prawda dotarła wreszcie do polskich inteligentów naprawdę zatroskanych opłakanym stanem naszego państwa.
Wrocław, 2 sierpnia 2010
1550% ???
Juz sie przyzwyczailem do 220% czyli ok 3 bln zl.
Oczywiscie mowi sie oficjalnie o 700 mld zl, ktory to dlug publiczny, Donek powieksza o kolejne 100 mld co roku. Co jest zadluzeniem katastrofalnym bo gospodarka musiala by sie rozwijac w tempie 3.3% (55% PKB x 6% = 3.3 %) po to tylko zeby pokryc procent od zadluzenia !!!! Nie mowiac oczywiscie o splacie dlugu.
Wychodzi na to, ze zabranie gospodarki z rak Zyty Gilowskiej i danie jej Donaldowi bylo najwieksza tragedia gospodarcza Polski w XXI w. Nie oklamujmy sie, splata takiego zadluzenia to okres co najmniej 60-80 lat.
Nie mówi sie przy tym o ukrytym zadłużeniu funduszy emerytalnych. Skoro wypłaty dla emerytów i rencistów w PL to 140 mld zł, biorąc stosunek Price /Earnings = 12 do 15, powinno tych funduszy być 1680 mld do 2100 mld. Co zgadzało by sie z wielkościa funduszy z krajów OECD. A tymczaem jest tylko kasa OFE ok 140 mld.
Jedynym rozwiązaniem była nie złodziejska prywatyzacja sektora publicznego, jakiej dokonano po 1989 r, tylko oferta publiczna albo sprzedaż przez podział, czyli klasyczne stworzenie rynku kapitałowego. Dodatkowym rozwiązaniem jest leasing infrastruktury przez rząd centrany i samorządy. Niestety zarówno lewica jak i prawica głośno nawoływały do prywatyzacji. Wiadomo, jak nieudacznik nie umie kierować gospodarką to bedzie sie starał ją zniszczyć bo a nuż ktoś bardziej inteligentny umiałby tym zarządzać.
Nic tylko pochwalic Edwarda Gierka ktory wzial pozyczke ok $35 mld ale zbudował pokazną infrastrukturę, która dziś po prawidłowej kapitalizacji była by warta ok 1200 mld zł. Czyli tyle ile potrzeba na fundusze emerytalne.
Błąd Edka polegał na tym że nie potrafił rozwinąć małej przedsiębiorczości, ale okazuje sie ze PO walczy z drobnymi handlarzami i przedsiebiorcami z rowna
zaciekloscia z jak to robila PZPR. Jedyna nadzieja narodu polskiego ze Donkowi wkrotce skoncza sie mozliwosci dalszego zadluzania i ze dojdzie do buntu spolecznego. Moze wtedy poparcie dla JOW zwiekszy sie proporcjonalnie do niezadowolenia. Pozostaje druga alternatywa ze PIS przejdzie do wladzy i zapudluje rzadzacych z partii PO na 20 lat, wlaczajac w to 100% przepadek mienia na skarb panstwa. Powod : dzialanie na szkode panstwa.
Panie gruby.jasiu.com.au, Obawiam się że PIS jedynie calkowicie zniszczy nadzieje na JOWy w Polsce.
Dlaczego, za jakie grzechy Pan Bóg pokarał nas takimi elitami? Odpowiedzi na to pytanie udziela w swoim tekście Wojciech Błasiak: to nie Pan Bóg, to nie trzęsienia ziemi i plagi egipskie – to szkodliwa, korupcjogenna selekcja negatywna elit politycznych znana pod nazwą „proporcjonalna ordynacja wyborcza do Sejmu”.
Ordynacja większościowa może być "lekiem na całe zło", ale tłumaczenie, że ta proporcjonalna jest odpowiedzialna za wszystko, to chyba upraszczanie i samooszukiwanie się. Jest wiele normalnych krajów, w których ordynacja jest zbliżona do naszej, a jest znacznie lepiej, zwłaszcza że można to wyczytać z tej tabelki. A wynika z niej, że Polska to ewenement.
Panie Wiesławie,
jest takie powiedzenie: nim gruby schudnie, to chudy umrze. Ordynacja partyjna wszędzie jest elementem selekcji negatywnej, ale trochę to zależy od poziomu z jakiego się startuje. Poza tym są różne warianty tzw. ordynacji proporcjonalnej. Np. przed wojną też była ordynacja proporcjonalna, a mimo tego biernego prawo wyborcze nie zostało obywatelom zabrane i można było kandydować bez ogólnopolskiej listy partyjnej. Itd itp. A więc szczegóły tego mechanizmu selekcji negatywnej też są ważne, ponieważ ten mechanim może działać z większą i mniejszą wydajnością. A więc Polska jest ewenementem pod wieloma względami, także jeśli chodzi o poziom elit z jakimi startowaliśmy w 1989 roku, a także jeśli chodzi o wydajność procesu. Np. nigdzie poza Polską nie było Balcerowicza i nie było FOZZ. To były bardzo ważne elementy tego procesu degradacji Polski.
Panie Wiesławie,
jest takie powiedzenie: nim gruby schudnie, to chudy umrze. Ordynacja partyjna wszędzie jest elementem selekcji negatywnej, ale trochę to zależy od poziomu z jakiego się startuje. Poza tym są różne warianty tzw. ordynacji proporcjonalnej. Np. przed wojną też była ordynacja proporcjonalna, a mimo tego biernego prawo wyborcze nie zostało obywatelom zabrane i można było kandydować bez ogólnopolskiej listy partyjnej. Itd itp. A więc szczegóły tego mechanizmu selekcji negatywnej też są ważne, ponieważ ten mechanim może działać z większą i mniejszą wydajnością. A więc Polska jest ewenementem pod wieloma względami, także jeśli chodzi o poziom elit z jakimi startowaliśmy w 1989 roku, a także jeśli chodzi o wydajność procesu. Np. nigdzie poza Polską nie było Balcerowicza i nie było FOZZ. To były bardzo ważne elementy tego procesu degradacji Polski.
Panie Profesorze, zgoda, cały problem polega na tym, że my startujemy z tego niskiego poziomu, i że Polska jest ewenementem pod wieloma względami. Mnie jednak nurtuje pytanie: dlaczego tak jest? Dlaczego właśnie w Polsce możliwy był FOZZ? Być może wielu pomyśli, że odpowiedź na to pytanie niczego nie zmieni. Jesli ja twierdzę, że źródło zła tkwi w historii, a konkretnie w unii polsko-litewskiej - o czym już tu pisałem - to ktoś może powiedzieć: a jakie to ma dzisiaj znaczenie, coś co miało miejsce prawie 500 lat temu. Samo w sobie takie stwierdzenie może jeszcze znaczy niewiele. Ale gdy zadamy sobie pytanie: dlaczego nasi przodkowie tak postąpili? Tak postąpili, bo nie czuli się na siłach stawić samodzielnie czoła silniejszemu sąsiadowi z zachodu. Dywagacje na temat czy lepiej było zachować się tak jak Czesi, czy tak jak postąpili, nie są najważniejsze. Faktem bezspornym jest to, że nie wierzyli we własne siły i siłę własnego narodu do przetrwania samodzielnie w warunkach niewoli czy jakiejś zależności. I tu tkwi istota problemu, bo on jest nadal aktualny. Dziś też prawie nikt nie wierzy, że możemy sami z siebie oczyścić się z elementu, który zatruwa państwo. Dlatego uważam, że szukanie przyczyny obecnego stanu ma sens, nawet jeśli mamy odgrzewać wydarzenia sprzed 500 lat. Czesi są małym, solidnym i całkiem bogatym narodem. My jesteśmy narodem sfrustrowanym, z nieuzasadnionymi ambicjami do odgrywania jakieś szczególnej roli, do której nie mamy warunków ani predyspozycji. Natomiast sprawy przyziemne, jak choćby zmiana ordynacji wyborczej, nikogo nie interesuje. Owszem, wielu deklaruje swoje poparcie dla JOW. Gdybym jednak zaszedł do któregoś z urzędu gminy, której wójt deklaruje poparcie dla Ruchu, to czy znalazłbym tam jakąś informację na ten temat? Chociaż adres internetowy tej strony. Podejrzewam, że wątpię. Tak mi się to skojarzyło, gdy nie tak dawno byłem w przychodni lekarskiej i oglądałem plansze opisujące, bardzo obrazowo, różne schorzenia. Gdyby tak w każdej takiej gminie była taka plansza o JOW, obrazowo wyjaśniająca tę ideę, to kto wie?
@ Wieslaw
Zdrowy rozsadek przede wszystkim. Wystarczy popatrzec na dochod per capita.
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_%28PPP%29_per_capita
W pierwszej 20-stce sa male republiki, monarchie albo panstwa federalne. Czyli juz ktos wymyslil ze spoleczenstwo trzeba podzielic administracyjnie ma male, operatywne grupy zeby zapewnic mu dobrobyt. Ale jest pewna graniczna ilosc podzialu. Przeciwnicy JOW-ow uzywaja argumentu ze Islandia, San Marino i Luksemburg maja metode D’Hondta i jakos zyja. W takim rozumowaniu brak siodmej klepki bo jaki jest sens dzielic kilkaset tysiecy ludzi na JOW skoro wszyscy mieszkaja na malym terenie i w miare dobrze sie znaja ??
To samo dotyczy panstw skandynawskich o ludnosci do 4 mln ludzi, albo Holandii ktora juz jest silnie sfederalizowana. Ale okazuje sie ze dla panstw o duzej populacji jak Polska, Rosja, Hiszpania, Grecja, cala Ameryka Lacinska ... metoda D'Hondta prowadzi do zapasci gospodarczej i rozwoju korupcji na nie spotykana skale.
Co ciekawe w USA przy duzych okregach wyborczych ok 700 tys, JOW tez daje slabe wyniki. Wszystko nabiera sensu przy okregach 60-120 tys mieszkancow czyli wielkosc powiedzmy powiatu, rownomierne zaludnienie, brak federalizacji. I do tego dazy stowarzyszenie JOW. I calkiem slusznie.
@ Wieslaw Lizniewicz
„coś co miało miejsce prawie 500 lat temu”
Tez myslalem nad tym problemem i doszlem do wniosku, ze moze to byc nie 500 a 3500 lat temu. Nie jestem historykiem a wiec jest to tylko spkulacja. Gdzies na Wisle przebiegala wtedy granica miedzy swiatem celtyckim a swiatem Scytow i Sarmatow. Celtowie mieli strukture plemion osiadlych, z podzialem na terytoria z warownia na wzgorzu dla kazdego ksiestwa. Stad zamilowanie Europy Centralnej do federalizacji. Niech Pan zwroci uwage ze Europa Centralna czyli Niemcy, Austria, Szwajcaria, Czesi, Slask byla podzielona na „wolne gospodarczo ksiestwa podlegajace pod cesarza”. I ta struktura federalna pozostala do dzisiaj. Natomiast JOW z Europy Centralnej zniknal a to za przyczyna Fryderyka Wielkiego, ktory wygonil Saskich Wettinow do Anglii. Stad prawdopodobnie JOW (jako stary celtycki zwyczaj) trafil do panstw Commonwealthu.
Natomiast organizacja Scytow i Sarmatow to byla struktura koczownikow. Grupa ktora zdobyla przewage panowala nad calym terytorium a zyla glownie z nakladania haraczu czyli podatku poglownego. Stad zamilowanie wladz Polski i Rosji do ryczaltow, domiarow, kar, zabierania majatku itd. Gdzie swiat zachodni uznaje zasade podatku procentowego od czystego dochodu tzw tenth and fifteenth.
Moze to juz takie geny. Wo-JOW-nicy nie moga przekonac wiekszych grup spolecznych o koniecznosci JOW, a ja z kolei probuje przekonac o koniecznosci wprowadzenia procentowego ZUS, NFZ zamiast obecnych „stawek poglownych”. Poki co Wo-JOW-nicy maja pare tysiecy zwolennikow a ja moze z 10.
Tyle ze ze mna to maly problem, bo ktory maly podmiot gospodarczy uwierzy, to pojedzie na Wyspy zarejestrowac bisness. Kto nie wierzy niech sie meczy i placi haracz.
Panie Profesorze, napisał Pan: "Np. przed wojną też była ordynacja proporcjonalna, a mimo tego biernego prawo wyborcze nie zostało obywatelom zabrane i można było kandydować bez ogólnopolskiej listy partyjnej." Warto tu też wspomnieć przy tych historycznych aspektach ordynacji w Polsce że to właśne proporcjonalny system wyborów w przedwojennej Polsce doprowadził do kryzysu demokracji i zamachu majowego, po którym też nastąpił kryzys zdemoralizowanych władz sanacyjnych po śmierci Marszałka. Polska niestety rzadko kiedy miała szczęście do przyjmowania wzorców kultur indywidualistycznych, do których co ciekawe należą wszystkie państwa korzystające z JOWów, w których ludzie są szczęśliwsi (można na ten temat poczytać w raportach pewnego bardzo cenionego badacza: Csikszentmihalyi).
(oczywiście ostatnie zdanie mojej ostatniej wypowiedzi należy interpretować: dowiedziono że szczęśliwsi są ludzie żyjący w kulturach wysoce indywidualistycznych, a w nich zawsze występują JOWy). Wygląda więc na to że istnieje też zależność wpływu JOWów na rozwój kultur społeczeństw które zmierzają w stronę wartości indywidualistycznych raczej niż kolektywnych. W Polsce jednak na arenie politycznej wciąż niestety dominuje nadmierny kolektywizm...
@ Jan Marek
„Polska niestety rzadko kiedy miała szczęście do przyjmowania wzorców kultur indywidualistycznych”
Kazde spoleczenstwo dzieli sie na osobnikow, ktorzy wierza w ryzyko (inwestorow) i osobnikow, ktorzy wierza w dystrybucje. Ksztalt spoleczenstwa zalezy od proporcji jednych do drugich. Dla przykladu Melbourne jest prawdopodobnie najwiekszym skupiskiem greckich emigrantow na swiecie. I o dziwo sa to ludzie pracowici, oszczedni, inwestujacy w nieruchomosci. Czego nie mozna powiedziec o Grekach z Grecji. Prosty wniosek ze emigrowali w duzych ilosciach ludzie przebojowi . I to samo stalo sie ze spolecznestwem polskim. Przed zaborami bylo to spolecznestwo o strukturze oligarchicznej, gdzie zabor pruski i austriacki przyniosl kulture mieszczanska (kupiecko-rzemieslnicza). Zabor rosyjski poglebil oligarchizacje.
Natomiast Pilsudzki przyniosl na powrot standart rosyjski do wolnej Polski. I ten standard utrzymuje sie po dzis dzien. Nadal nie ma jednolitej ordynacji podatkowo-emerytalnej, nadal obowiazuje podatek poglowny w postaci ZUS czy NFZ, nadal trzeba sie ubezpieczac, meldowac, isc na wezwanie urzedu, tepi sie maly podmiot gospodarczy itd. Spowodowalo to masowa emigracje potencjalnych inwestorow (ok 15 mln) do krajow anglojezycznych, gdzie jest swoboda ekonomiczna i system JOW. Wychodzi na to ze proporcja ludzi o cechach indywidualistycznych zmniejsza sie w Polsce wraz z nastepujacymi po sobie kryzysami gospodarczymi.
„Obawiam się że PIS jedynie calkowicie zniszczy nadzieje na JOWy w Polsce”.
Hmm, PO z jednej strony obiecuje a robi zupelnie na odwrot. Z doswiadczenia zycia 20 lat w systemie JOW musze przyznac ze najlepiej dla spoleczenstwa jest kiedy w panstwie sa dwie silne i antagonistyczne partie. Jedna reprezentuje wierzacych w ryzyko, druga tych wierzacych w dystrybucje. Im silniej ze soba rywalizuja tym wiecej moga oddac za sciagane podatki i tym szybciej realizuja obietnice wyborcze.
Ich bezkompromisowosc natomiast eliminuje z opozycji osobnikow, ktorym mozna udowodnic odbieganie od norm spolecznych. Przekladajac na prosty jezyk. Gdyby Tuskowi grozilo 20 lat paki to musial by wygrac nastepne wybory. A zeby wygrac musial by zdobyc poparcie spoleczne przez jakies sensowne reformy. To samo dotyczylo by PIS, gdyby wsadzil oligarchie za kratki to zeby przetrwac musieli by cos sensownego zaproponowac. A na prawie wszystkie propozycje potrzeba pieniedzy. A na wprowadzenie JOW nie potrzeba.
gruby.jasiu, prawie 500 lat temu miała miejsce tzw. unia polsko-litewska. Dlatego cofnąłem się do tego okresu. To jest, jak sądzę, kluczowy moment w historii Polski. Wydarzyło się coś fundamentalnego, co ma wpływ do dziś. Można oczywiście dywagować o Scytach i Sarmatach i o tym co było 3500 lat temu, tyle że jest to odchodzenie od głównego wątku, który poruszyłem w swojej wypowiedzi i rozmywanie dyskusji. Jeśli uważa Pan, że unia ta nie miała takiego znaczenia, jakie jej przypisuję, to proszę przytoczyć swoje argumenty.
„Tak postąpili, bo nie czuli się na siłach stawić samodzielnie czoła silniejszemu sąsiadowi z zachodu”.
Dla sprostowania podam ze jedyna wojna jaka Polska miala z Panstwem Niemieckim byla ta w 1939-45 r. W 1410 r pokonalismy jakies male polnocne ksiestwo w jednej bitwie. Potem byl zatarg o Inflanty i to bylo by na tyle. Gdzie Niemcy stoczyly z Francja ok 23 wojny od czasow sredniowiecza. A wiec ten zachodni sasiad poza ostatnia wojna raczej nie zagrazal Polsce militarnie. Co innego gospodarczo, gdzie Niemcy byly rozbite na 270 niezaleznych gospodarczo ksiestw skupionych jednym aliansem wojskowym. Podobna strukture mialy Czechy i np Slask podzielony na 24 ksiestwa. Okazalo sie ze decentralizacja powoduje znacznie szybsze bogacenie sie spolecznestwa. Stad tradycja federalizacji w Centralnej Europie. Polski brad polegal po pierwsze na stworzeniu ogromnego molocha bez mozliwosci manewru. Po drugie na stworzeniu tzw Rzeczpospolitej czyli republiki gdzie pewna klasa ma znacznie wieksze przywileje od innych klas. Wszystko to spowodowalo permanetna biede, zapasc gospodarcza i rozklad panstwa. Potem przyszedl Fryderyk Wielki i przez cla spowodowal zadluzenie panstwa polskiego. Tak ze w 1772 r trzeba bylo czesc ziem oddac za dlugi.
Teraz sytuacja jest identyczna, klasa ktora nie placi podatkow i klasa ktora placi haracz, niszczenie polskiego rzemiosla i handlu, katastrofalne zadluzanie kraju itd Wnioski sa jedne ze trzeba nauczyc sie od bogatych jak byc bogatym.
"Polski brad polegal po pierwsze na stworzeniu ogromnego molocha bez mozliwosci manewru. Po drugie na stworzeniu tzw Rzeczpospolitej czyli republiki gdzie pewna klasa ma znacznie wieksze przywileje od innych klas. Wszystko to spowodowalo permanetna biede, zapasc gospodarcza i rozklad panstwa."
Stworzenia ogromnego molocha to właśnie unia polsko-litewska. Jej zabójcze skutki dały znać o sobie już 80 lat później w czasie wojen polsko-szwedzkich. Radziwiłł - Litwin, "sojusznik" - zdradził. Wojny te około 1650 roku spowodowały wyniszczenie i wyludnienie kraju oraz regres gospodarczy. Wszystko to dotyczyło Korony czyli Polski przedunijnej. Stare polskie rody: Tenczyńscy, Melsztyńscy, Tarnowscy itp. tracą znaczenie i wpływy. Pojawiają się rody ze wschodu: Radziwiłłowie, Potoccy, Sapiehowie, Braniccy itp. Wprowadzają nowe zwyczaje - zrywanie sejmów przy pomocy przekupionych posłów, wykorzystując do tego tzw. Liberum veto. Pomimo, że istniało ono i wcześniej, nikt z niego nie korzystał w ten sposób. Te wschodnie obyczaje, czyli interes rodowy ponad wszystko, sparaliżowały państwo. I dopiero potem przyszedł Fryderyk Wielki. Inne czynniki, takie jak struktura społeczeństwa czy przywileje pewnych grup nie miały wpływu na utratę niepodległości, choć decydowały o jakości życia obywateli. Z kolei decentralizacja sprzyja, jak najbardziej, bogaceniu się obywateli i rozwojowi lokalnych społeczności. A co do uczenia się od bogatszych i mądrzejszych, to jakoś nie widzę zapału u rodaków.
Panie Napitak1.
Jak Pan poczyta ksiazke Karczma Polska to sie w glowie Panu rozjasni. Polska od XVI wieku oligarchizowala sie coraz bardziej a tzw panszczyana rosla od 1 dnia do prawie 7 dni w wieku XVIII. Szlachcic zeby zapewnic sobie posluszenstwo chlopstwa rozpijal je przez reglamentowany przydzial gorzalki. Przy czym karczme zawsze prowadzil Zyd, ktory za ten przywilej zawsze bral wine na siebie np w czasie buntow chlopskich. Ale zawsze mial gdzie uciekac na dwor szlachecki. Panszczyzna utrzymala sie do II polowy XIX w. Dlatego Polska ma nadal sklonnosci do tworzenia systemu oligarchicznego. Stad pewno zwyczaj zwalania calej winy na Zyda w celu odwrocenia uwagi. I pewnie Pan to tez robi w tym celu.
JOW to wymysl Anglosasow, gdzie nie mieli oni panszczyzny od polowy XIV w a system parlamentarny w nowszej wersji juz za czasow Cromwella. Z Zydami radzili sobie swietnie od XIII w. I radza sobie po dzis. Dlatego JOW trzeba wprowadzic w Polsce.
PIS przypomina PO o JOW.
Pod adresem www.kppis.pl/500dni można znaleźć wypisane obietnice wyborcze PO oraz trzy zegary odliczające czas, który pozostał na spełnienie wyborczych obietnic. (...) Na stronie zamieszczono również 38 obietnic wyborczych Platformy Obywatelskiej z odnośnikami. PiS przypomina obietnice obejmujące wszystkie dziedziny życia. Znalazły się więc tu hasła na temat m.in. nie podwyższania podatków, wprowadzenia okręgów jednomandatowych.
wiadomosci.onet.pl/2208667,11,pis_uczcilo_1000_dni_rzadu_tuska_zegary_mierza_czas_komorowskiemu,item.html
Jak rozumiem przypomina o obietnicy Bronislawa Komorowskiego wylaniania radnych w systemie JOW'ow ale co zrobil i co robi zeby zmienic konstytucje i wprowadzic JOW w wyborach do parlamentu?
Panie Napitak1
„macie tylko to szczęscie że ten kontynent jest dosc daleko od tych którzy by ewentualnie chcieli skorzystac z posrednictwa waszych zydów”
Tylko co oni moga w JOW-ach nawojowac ?? Kolo mojego powiatu jest duza dzielnica zydowska. No to ja pocieli i dolaczyli po kawalku do inych rejonow wyborczych z przewaga Anglosasow, tak ze zaden Zyd do parlamentu sie nie dostaje. A nawet jakby sie dostal to go w pierszej lawce nie posadza tak ze duzo nie naskaka. W USA sa za duze rejony wyborcze ok 700 tys zamiast przepisowych 60-120 tys.
Panie Napitak1
My do Sasa, Pan do Lasa. Polska od XVI –XVIII wieku byla bardzo biednym panstwem. Wynikalo to z jej organizacji i centralnego charakteru. Walki na Wschodzie przez 400 lat to kpina, bo Rzeczpospolita miala ok 25 mln ludzi, Tatarzy ok .5 mln koczownikow. Swiadczy to o nieumiejetnosci zorganizowania panstwa i armii. I tak jest dzisiaj. Wielkie teorie na temat Miedzymorza i 130 czolgow Leopard podarowanych PL przez Niemcy. Rozklekotana armia i wrzeszczacy Wodz.
Panstwo polskie wydaje 20 mld zl na wojsko. Panstwo Izrael za pomoc $10 mld na rok od USA zorganizowalo 14 tys czolgow i samochodow opancerzonych. Hmm.
Saksonia w XVIII byla bardzo bogatym obszarem podobnie jak cala Europa Srodkowa, podzielona na wolne gospodarczo ksiestwa. Stad idea federalizacji, samorzadnosci i wolnosci gospodarczej. Cos odwrotnego do centralizacji i „teorii mocarstwowosci.
„ Ponadto chyba pamieta pan wejscie na rafe koralowa sowieckiego "pasażera" "Michał Szołochow", hehe koło Nowej Zelandii „
No to niech Ruskie zorganizuja inwazje Szwajcarii bo maja blisko. Zobaczymy jak im to pojdzie. Mala armia, ludzie spokojni, latwo zajac. Dlaczegoz to jeszcze nie wpadli na ten pomysl, Panie Napitak 1 ???
POLSKA – “Święte psy”
Stanisław Tymiński, Acton, 1 września 2010
9 grudnia 2010 roku minie 20 lat od daty wybrania mnie przez większość Polaków na Prezydenta Polski. W drugiej turze dostałem wystarczająco dużo głosów , aby wygrać wybory. Jednak wynik został zmanipulowany przez Wojskowe Służby Informacyjne /WSI/, na korzyść Lecha Wałęsy. Mała grupa ludzi, w jednostce wojskowej w Warszawe, u zbiegu ulic Łopuszańskiej i Żwirki i Wigury przez cała noc wypełniała karty wyborcze. Rano , w cywilnych ubraniach, rozwieziono je samochodami do urn wyborczych w dużych miastach wojewódzkich.
Wybory sfałszowano za przyzwoleniem Generała W. Jaruzelskiego, który wtedy był Prezydentem, przy pełnym poparciu Waszyngtonu i Watykanu. Przyklasnęły temu rządy państw Europejskich, które ostrzyły zęby przed handlową grabieżą Polski.
Podkreślam szczególną rolę Żydów związanych z Unią Demokratyczną i sprawujących kontrolę nad mediami w Polsce. Ci ludzie zrobili wszystko, by wyborów nie wygrał uczciwy , nie uzależniony od nich Polak, którym nie można manipulować. Kilka miesięcy przed wyborami “Gazeta Wyborcza” dostała od USA 1.5 miliona dolarów na zakup maszyn do szybkiego druku. Tym samym zobowiązała się do reprezentowania obcych nam interesów. Historycznie Żydzi idealnie nadają się do takiej roli. Amerykanie nie mają zdolności językowych. Bez pomocy żydowskich poliglotów ich dominacja nad światem nie byłaby możliwa.
Wielu z Was pod wpływem ataków wrogich nam mediów uważa mnie za oszołoma tylko dlatego, że po 20 latach emigracji kandydowałem na Prezydentem Polski. To była bardzo trudna osobista decyzja, którą podjąłem dopiero na 10 dni przed końcowym terminem rejestracji kandydatów przez Państwową Komisję Wyborczą. Miałem doświadczenie polityczne, ekonomiczne i biznesowe. Zrozumiałem wtedy, że jeśli nie będę kandydował, to nikt poza oszustami , którzy zasiedli przy “Okrągłym Stole” tego nie zrobi. Nie zalowalem trudu i ciezko zarobionycgh pieniedzy aby pomoc stworzyc prawdziwy front walki w krytycznej chwili dla mego narodu. Jestem dumny, że mogłem Was wtedy godnie reprezentowac.
Na początku moja kandydatura była wygodna dla elit tego układu. Myśleli, że dostanę 1% poparcia i swoją obecnością, jako kandydat z zagranicy, uwiarygodnię demokratyczność
pierwszych powszechnych, od czasu zakończenia II Wojny Światowej, wyborów. Manipulatorzy sceny politycznej w Polsce byli tak pewni siebie, że nie blokowali mojej rejestracji a nawet pomagali w dostępie do publicznej telewizji oraz w publikacji odezw w “Sztandarze Młodych” oraz w “Gazecie Wyborczej”. Studio graficzne “Gazety Wyborczej” pomogło w zredagowaniu tekstu ulotki wyborczej.
Gwałtowny atak na mnie i mój elektorat rozpoczął się , kiedy przechodząc do drugiej tury wyborów obaliliśmy antypolski rząd premiera T.Mazowieckiego, z Unii Demokratycznej. Informacja o tym ukazała się na pierwszych stronach gazet całego świata. Wszyscy byli ciekawi jak Waszyngton oraz kraje Zachodu ujarzmią i zniewolą Polskę.
Dlaczego Polacy wybrali wtedy mnie na swego Prezydenta? Jest wiele powodów tego zjawiska.Jedni rozpoznali we mnie “swojego człowieka”nie będącego częścią układu. Innym podobało się moje zachodnie doświadczenie. Polska zwracała się w tym czasie w kierunku Zachodu i Polsce byl potrzebny Prezydent, ktory znał dobre i złe strony tego kroku. Sondaże wykazały, że ogromna większość Polaków - 85% zaufała mi na tyle, że gotowa była powierzyć mi swoje pieniądze. Po roku grabieżczych reform Balcerowicza ludzie byli bardzo zmęczeni i nieufni. Głód już wtedy pukał do drzwi wielu domów.
9 grudnia 1990 roku, nocą, po ogłoszeniu wyniku 75/25 % na korzyść L.Wałęsy w Polsce zapanowała cisza, jak po wielkiej bitwie. W okolicy mego domu rodzinnego w Komorowie pod Warszawą , gdzie ludzie mają dużo psów , nie było słychać żadnego szczekania. Tylko ciemna noc, bez żadnych odgłosów. Czytałem opisy takiej ciszy po wielu bitwach /Grunwald/ i dwa razy w moim życiu doświadczyłem osobiście takiej ciszy- zawsze po wybuchu wielkiej emocji.
Polska miała w 1990 roku dwóch Prezydentów: mnie oraz formalnego Prezydenta L.Wałęsę. Kiedy w 1994 roku przyjechał do mnie z wizyta do Komorowa L.Miller, w rozmowach byliśmy zgodni , że w Belwederze Polska Prezydenta nie miala.
Teraz, po 20 latach widoczne są efekty demokracji budowanej na kłamstwie. Proporcjonalna ordynacja wyborcza opracowana pod przewodnictwem A.Kwaśniewskiego /zapraszał mnie do pomocy w opracowaniu nowej Konstytucji,ale zignorowałem jego list/ doprowadziła do zwyrodnienia elit. W elitach występuje patologia dziedzictwa z coraz mniejszą jakością genów. Wynikiem tego jest tragiczne bankructwo Polski. Według Instytutu CATO z Waszyngtonu, obecne i przyszłe obligacje zobowiązania rządu to 1550% PKB w porównaniu do 875% Grecji przed jej bankructwem.Tak będzie dopóki “Antypolacy” i “Złodzieje” będą się wybierali i grabili kraj stosując proporcjonalną a nie większościową ordynację wyborczą. Proporcjonalna ordynacja wyborcza do Sejmu istnieje tylko w “podbitych” krajach.
Co do mnie, to proszę nie oczekiwać, że w przyszłości wrócę do polityki w Polsce. A to dlatego, że nie mogę prowadzić tchórzy do boju. Polacy nie popierają walecznie swoich liderów. Ba, nawet nie popierają po cichu małymi kwotami pieniędzy, bo może lista ich małych datków wpadnie w ręce Antypolaków, którzy mogą wygrać wybory i będzie problem. Jak lider może mieć zaufanie do tak chwiejnego elektoratu, który oddaje głosy za kurtyną wyborczą.Nasi wrogowie i manipulatorzy dobrze wiedzą, że takie głosy są bezbronne i bardzo łatwo można je źle policzyć czyli sfałszować.
Przez 20 lat, od czasu, gdy wybraliście mnie swoim Prezydentem byłem przez naszych odwiecznych wrogów lżony i poniżany. Ale najgorsza jest świadomość, że byłem i jestem porzucony przez ludzi, których kocham wiecej niz siebie i dla ktorych pod ryzykiem smierci staralem się wygrać świetlaną przyszłość, odzyskać suwerenność naszego Kraju. Przez to porzucenie ciąży na mnie stygma Waszej winy, bo zawsze moja osoba przypomni Wam o Waszym tchórzostwie. Przeczuwałem, że tacy jesteście na długo przed wyborami 1990 roku i dlatego książka, którą napisałem dla Was nosi tytuł “Święte psy”. Pies zbroi i udaje świętego. Udaje, że nic złego nie zrobił.
Miarą człowieka jest wielkość jego wrogów.Będąc Waszym Prezydentem miałem ich wielu. Od naszych adwersarzy , którzy nas nienawidzą i nami pogardzają zawsze oczekiwałem samych podłości i grabieży , bez zachowania umiaru. Od dawna jestem zdumiony,że Polacy są tak potulnym i łatwym do manipulowania narodem. Nie winię naszych wrogów za ich podłości . Wina za stan Rzeczpospolitej jest Wasza z powodu lęku i braku liderow. Od 20 lat nie zauważam u Was realnej wizji przyszłości Kraju i przykładów waleczności. Nadal zachowujecie się jak “święte psy” udając że to co się stało w Polsce to nie Wasza wina, co naszym krwiopijczym wrogom jest na rękę.
Co do mnie, to straciłem nadzieję, że Polska będzie miała za mego życia uczciwy, patriotyczny i prawy Polski rząd , rząd, który będzie pracował zgodnie z naszą Racją Stanu. Nie potraficie zrozumiec, ze wybory to nie wyścig koni. Wasz głos na danego kandydata jest głosem na samego siebie i o ten głos trzeba walczyc i go walecznie bronic. Dlatego wycofałem się z wszelkiej działalności politycznej i więcej czasu poświęcam mojej Rodzinie.
Uważam, że to wstyd i hańba, że po 20 latach Unia Demokratyczna T.Mazowieckiego , za Waszym przyzwoleniem wróciła do pełnej władzy. Konsekwencje tego w najbliższej przyszłości będą porażające.
Mam nadzieję, że ostre słowa, które napisałem powyżej, jako porzucony Prezydent Rzeczpospolitej będą przestrogą dla przyszłych pokoleń. Tylko prawda i odwaga wyzwolą Polskę z niewoli.
To ciekawe. A skad Pan wie, że "Mała grupa ludzi, w jednostce wojskowej w Warszawe, u zbiegu ulic Łopuszańskiej i Żwirki i Wigury przez cała noc wypełniała karty wyborcze." I skad to przekonanie, że "rano , w cywilnych ubraniach, rozwieziono je samochodami do urn wyborczych w dużych miastach wojewódzkich"? Interesują mnie źródła pańskiej wiedzy na ten temat ponieważ gdyby była to prawda to by to było naprawdę fatalne.