

VI Marsz o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze
6 października 2011
Warszawa, Plac Defilad – Plac Zamkowy
Uwaga! Zmiana terminu: Prezydent RP ogłosił, że ustali datę wyborów parlamentarnych na niedzielę, 9 października. W tej sytuacji poprzednio ustalona data Marszu wypada na okres ciszy wyborczej. W związku z tym Zarząd Stowarzyszenia podjął uchwałę o przesunięciu Marszu na czwartek, 6 października 2011.
Zarząd Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego Jednomandatowe Okręgi Wyborcze podjął się organizacji ogólnopolskiej manifestacji pod nazwą VI Marsz o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze i do udziału w tym przedsięwzięciu zaprasza i zachęca wszystkie siły patriotyczne Polski, partie polityczne, stowarzyszenia i inne formalne i nieformalne organizacje obywatelskie.
Zbieramy się w Warszawie 6 października 2011, o godzinie 11.00, na skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich i ul. Marszałkowskiej, po stronie Dworca Warszawa – Śródmieście. Pochodem udamy się do Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu, aby wręczyć Prezydentowi żądanie przeprowadzenia referendum narodowego w sprawie wprowadzenia JOW w wyborach do Sejmu. Upomnimy się w ten sposób o żądanie obywateli Rzeczypospolitej wyartykułowane poprzez zebranie ponad 750 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum w 2005 roku, a którego Sejm do tej pory nie zgodził się nawet wysłuchać.
5 maja 2011 odbyło się w Wielkiej Brytanie referendum ogólnonarodowe, w którym obywatele Zjednoczonego Królestwa wypowiedzieli się czy nadal chcą wybierać posłów w systemie First-Past-The-Post (jaki proponuje nasz Ruch), czy też chcieliby ten system porzucić i zamienić na system bardziej nowoczesny, jak np. australijski AV. Z satysfakcją przyjęliśmy wynik tego referendum, w którym głosujący Brytyjczycy, w 70% opowiedzieli się za starym, sprawdzonym i dobrze im służącym systemem wyborczym. Warto wiedzieć, że podobne były wyniki dwu referendów w tej samej sprawie w dwu prowincjach Kanady. Świadczy to o tym, że wbrew demagogicznej krytyce naszego postulatu, jest to wciąż propozycja rozwiązania aktualnego, sprawdzonego i popieranego przez społeczeństwa, które uchodzą za wzór demokracji i przodują w rozwoju cywilizacyjnym i gospodarczym.
Jest to ważne przesłanie, nie tylko dla nas, którzy o takie rozwiązanie ustrojowe zabiegamy od lat, ale także dla Premiera Donalda Tuska i innych polityków, którzy publicznie deklarują poparcie dla JOW. Premier, wypowiadając się ostatnio, twierdził, że bardzo mu zależy na wprowadzeniu JOW w wyborach do Sejmu, ale wszyscy są przeciwko niemu. Zaprosimy go więc, aby razem z nami udał się do Pałacu Prezydenckiego i swoim autorytetem poparł wniosek poddania tej najważniejszej sprawy ustrojowej pod powszechne głosowanie Polaków.


(fot. IV Marsz na Warszawę - 11.10.2008)
Na zakończenie Marszu zorganizujemy konferencję podsumowującą nasze działania i perspektywy na przyszłość.
Szczegółowy program Marszu i konferencji ogłosimy w późniejszym terminie. Za organizację i przygotowania do Marszu odpowiedzialni są koordynatorzy: p. Wojciech Kaźmierczak (Wrocław) i p. Remigiusz Zarzycki (Warszawa)
Zgłoszenia, uwagi, propozycje etc. prosimy kierować na adres naszego Biura Krajowego spes@spes.wroc.pl
Apelujemy o wpłaty na organizację Marszu:
konto nr 75 1020 3714 0000 4202 0084 7335
z dopiskiem „marsz”.
O wszystkich wpłatach informujemy pod adresem http://www.jow.pl/strona/wp%C5%82aty.html
Za Zarząd Stowarzyszenia:
Jerzy Przystawa
Prezes
Podoba mi się pomysł zorganizowania konferencji na koniec marszu, zwłaszcza, że na dwóch ostatnich marszach tego nie było. A przecież taki ogólnopolski zjazd to świetna okazja nie tylko do manifestacji, ale i pogłębienia wiedzy teoretycznej, wymiany doświadczeń i wspólnego zastanowienia się, co jeszcze robić, aby wprowadzić JOW.
pomysł dobry, lecz jeden Marsz "na piątkę", czyli na 5.000 maszerujących, będzie skuteczniejszy niż 5 konferencji po 100 uczestników
podobnie 5.000 wpłat po 5 złociszy - skuteczniejsze niż 100 wpłat po 250 (których nie ma)
Co racja, to racja, ale konferencja, o której tu mowa, ma być podsumowaniem Marszu oraz działań Ruchu. A także okazją dla uczestników Marszu do swobodnej rozmowy w większym gronie. A więc trochę na wzór tych, jakie miały miejsce po I i II Marszu. Będzie to też okazja do zrelacjonowania uczestnikom Marszu wizyty delegatów Marszu w Pałacu Prezydenckim. Zakładamy bowiem, że Pan Prezydent zechce taką delagację przyjąć i przedstawić swoje stanowisko. Nie jest więc planowana konferencja czymś w zamian, czy zamiast, ale stanowić będzie integralną część scenariusza Marszu.
Aż do niedawna jeśli zagadnieniem są pożyczki najwyższe miejsce w Internecie posiadał raptem pewien serwis finansowy mający dostęp pożyczki gotówkowe i możliwości związanych z tą domeną biznesu. Z upływem czasu pojawiła się konkurencja, aczkolwiek niewielu przetrzymało okres próbny, większa część nie zdecydowała się działać w takim segmencie.
Hej! Mam pytanie: Ile osób z tych, którzy „lubią to” pojawi się aby Maszerować (a nie dreptać w miejscu)?
Wielka szkoda, ze Manifestacja nie odbywa się w dniach plenarnego posiedzenia Sejmu, w środę czwartek lub piątek i również pod Sejmem. Wtedy medialne info byłoby zapewnione. Nawet bez palenia opon wrzask kilkuset osób pod Sejmem w czasie posiedzenia nie mgłby ujść uwadze mediów a chodzi głównie o rozgłos którego nam brakuje. A tak kolejny Prezydent w kolejną sobotę przyjmie kolejny nasz apel, media jak zwykle nas oleją i znów pożytku z naszego wysiłku nie będzie zadnego.
Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie, szkoda że dotychczasowe doświadczenie nie zostało przez Zarząd wykorzystane. Ale jak sądzę decyzja nie jest ostateczna - zachęcam więc woJOWnikow do dyskusji.
Drogi Doktorze, wszyscy mam coraz krótszą pamięć, ale już organizowaliśmy marsze podczas sesji sejmu.
Ale powiedzmy prosto z mostu: politycy rozumieją tylko jeden język: SIŁY. Bez siły wszelkie argumenty padają na ich głuche uszy. Gdy nas będzie na Marszu, powiedzmy., 10 tysięcy, wtedy politycy przyjdą posłuchać, nawet gdy to będzie Marsz podczas śniadania wielkanocnego. Na razie chcemy przemówić do tych, którzy rozumieją ludzki język: do innych obywateli, którzy jeszcze ani nie wiedzą, ani nie rozumieją sprawy ordynacji wyborczej. Sprawmy najpierw, żeby nasze marsze rosły w siłę i nie martwmy się posłami. Poza tym, oni mają zdalne noktowizory i obserwują nas uważnie i tylko patrzą, czy to już jest ten czas, kiedy muszą do nas wyjść. Jeśli będzie nas tam tylu ile trzeba, to wyjdą nawet gdy nie ma sesji sejmu. Taka jest logika działań politycznych i obywatelskich demonstracji.
Mój wewnętrzny obowiazek nakazuje mi : będę na marszu (czy manifestacji) gdziekolwiek i kiedykolwiek on się odbędzie. W trosce o naszą skuteczność wyrażam opinię, ze medialnie byłoby to skuteczniejsze gdyby manifestacja odbyła się z takim samym programem ale w czasie posiedzenia Sejmu, wtedy większa jest szansa na przebicie się z akcją do mediów a więc do opinii publicznej. Można też na ulicy przed Pałecem zrobić brifing. Sami posłowie mnie nie interesują.
Pan Profesor Jerzy po raz wtóry zwrócił uwagę na naszą liczebność, naszą siłą jest ilość woJOWników. Liczą się jak powiedziała kiedyś Monika Olejnik tysiące. Pamietam też wypowiedź Julii Pitery na konferencji w Ciechocinkuw roku 2001, wtedy kiedy występowała jako członek Transparency International : Piszcie do posłów listy, kartki -masowo ! Oni się tego boją jak mają pełne skrzynki listów ! Hi, hi ...
Rację ma też Paweł Kawarski w sprawie kasy, ona przecież daje kapitalną możliwość oprawy medialnej. Przykładem jest nasz balon. Ale tego typu gadżety trzeba po prostu kupić !! Hasło : ZRZUTA - ciągle aktualne więc !
Czy możemy rozważyć reklamowanie VI Marszu w nieco luźniejszej formie, np.:
"Zapraszamy na [happening][gry uliczne][inne propozycje] pn. ---Gdzie jest Referendum?--- 8 X 2011 r. będziemy wspólnie szukać Referendum w/s J.O.W., które zawieruszyło się gdzieś w Wysokich Urzędach tak około roku pamiętnego 2005, i nie może go znaleźć od tego czasu nawet sam Premier naszego wspaniałego Kraju, krzewiącego znakomitą unikalną polską demokrację na Wschodzie i na Zachodzie. Uwaga! Poszukiwania Referendum rozpoczniemy o godz. 11:00 w rejonie Stacji Metra "Centrum" i będziemy je prowadzić na ulicach Stolicy - Marszałkowskiej, Świętokrzyskiej i Krakowskiego Przedmieścia. Po drodze będziemy pytać Rektora UW i Prezydenta (jeśli otworzą przed nami swoje gabinety), czy wiadomo Im, gdzie zginęło Referendum?
Na szczęśliwego znalazcę czeka wdzięczność premiera, któremu nikt (a już na pewno nie Ruch JOW, jak stwierdził w czasie pewnego śniadania) nie chce pomóc w dziele odnalezienia i ogłoszenia Referendum, a także szczególne wyróżnienie (niespodzianka). Wyróżnienie wręczy Lider Ruchu w czasie Konferencji kończącej poszukiwania (o ile oczywiśce będzie nas stać na wykupienie odpowiednio godnego lokum na tę uroczystość i nie zajdą inne nieprzewidziane niezależne od organizatorów okoliczności). Im większa liczba poszukiwaczy Referendum, tym większa szansa na sukces! Zapraszamy!"
Być może ta lub inna forma przykuje uwagę młodych Obywateli i sprawi, że licznie wezmą udział w poszukiwaniach?
PS. czy jest możliwe formatowanie tekstu?
Na portalu Nowy Ekran zamieszczono tekst " JOW-y -tylko.Są nowe dowody." Można się z niego dowiedziec o ciekawym głosowaniu Kongresu USA nad zwiększeniem limitu zadłużenia. Nawet koledzy z partii Obamy, słuchając wyborców powiedzieli NIE !
http://nathanel.nowyekran.pl/post/16293,jow-y-tylko-sa-nowe-dowody
Szanowni WoJOWnicy,
na stronie Prezydenta RP:
http://www.youtube.com/pytaniedoprezydenta
rozpoczął się quiz w którym może wziąć udział każdy internauta.
Można zadać Prezydentowi pytanie dowolnego rodzaju.
Zadałem pytanie w sprawie JOW i rozpisania referendum. Chciałbym
zachęcić woJOWników do klikania na stronie Prezydenta
na uniesiony w górę "kciuk" obok mojego pytania, dzięki czemu
po raz kolejny Prezydent być może zauważyłby że to paląca sprawa
dla społeczeństwa polskiego i nie uniknąłby odpowiedzi.
Czy jest to możliwe?
Czy można umieścić notkę o tym wydarzeniu w tym serwisie?
Pozdrawiam,
Jan Sadowski
Szanowni WoJOWnicy,
Wasz wysiłek sprawił że kwestia JOW na stronie Prezydenta jest w tej chwili drugim najpopularniejszym tematem!
http://www.youtube.com/pytaniedoprezydenta
Zachęcam do dalszego wyrażania poparcia dla tej sprawy poprzez kliknięcie na uniesiony w górę 'kciuk'
przy pytaniu o referendum.
http://www.youtube.com/pytaniedoprezydenta
Na facebooku jest 5428 zarejestrowanych woJOWników.
Może moglibyśmy zachęcić do udziału w tym quizie informując o nim za pomocą
facebook'owej Społeczności JOW?
Obok sugestii Pana Jana Sadowskiego przypominania o niewykorzystywanej przez Prezydenta możliwości rozpisania referendum w sprawie JOW (jw. z dnia 2011-06-02 22:49) warte powszechnego naśladowania jest to o czym internauta, podpisujący się na blogu http://jerzyprzystawa.salon24.pl/, jako GRUBY.JASIU.COM.AU, w dniu 02.06.2011 08:54 pisze m. innymi co następuje:
Melduje poslusznie ze wpłaciłem właśnie swoje 2 piwa x 12. Poza tym będę zadawał następujące pytanie wszystkim samorządowcom i kandydatom na senatora na Salon24
„Pański start w wyborach do senatu (samorządu) jest możliwy tylko dlatego że w tym roku wporwadzono system JOW zarówno w wyborach do senatu jak też w wyborach do gmin do 40 tys. mieszkańców. Wprowadzenie JOW było poprzedzone wieloletnim wysiłkiem organizacyjnym i finansowym małej grupy ludzi działającej pod szyldem Ruch Obywatelski na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.
Organizacja ta jest nadal fundowana tylko i wyłącznie z prywatnych składek jej członków. Czy zamierza Pan poprzec finansowo tę organizację skoro to właśnie ona zapewniła Panu prawo do startu w tych wyborach???"
Chyba czas skończyc z cwaniaczkowaniem samorządów i senatu, którzy ciągną ogromne profity ze środków publicznych, korzystając właśnie z dobrodziejstwa JOW.
To oni są głównie beneficjantami zmiany systemu. Czas żeby i oni dorzucili się coś do organizacji.
@ Jerzy Gieysztor
Ciekawe rzeczy Pan pisze z tym blogerem Grubym. Sledzilem jego wpis na http://andrzejcelinski.salon24.pl/311893,senat-2011. Wlasnie zadal pytanie Celinskiemu
"Ostatnie pytanie : z jakiego okregu Pan startuje, zeby bylo wiadomo na kogo NIE glosowac?"
Przypadek jest o tyle ciekawy ze kandydat startujacy w JOW odpisuje blogerowi na zadane pytanie i musi sie tlumaczyc jaki ma program. Gdzie poslowie i europoslowie z reguly nie odpowiadaja za zadane pytania albo nie maja nic ciekawego do powiedzenia.
Szanowni Państwo,
List Otwarty Ogólnopolskiego Okręgu Lwowskiego ŚZŻAK do przewodniczącego KK NSZZ "Solidarność" Piotra Dudy oraz dwustronne rozmowy z przewodniczącymi niektórych Regionów NSZZ "Solidarność" przyniosły pewne pozytywne rezultaty. Doszło do porozumienia ws. współudziału uczestników Ruchu JOW w ogólnopolskiej manifestacji NSZZ "Solidarność" w Warszawie w dn. 30 czerwca br. (w czwartek), pod hasłem: "Polityka Wasza, bieda nasza".
Manifestacja ma rozpocząć się o godz. 11 przy Placu Józefa Piłsudskiego, a zakończenie przewidywane jest ok. godz. 17 przed kancelarią premiera w Alejach Ujazdowskich. Uczestnicy Ruchu mają być oficjalnie powitani przez organizatorów manifestacji. Bądźmy widoczni w tej wielotysięcznej manifestacji.
Kilka uwag organizacyjnych.
Wszyscy woJOWnicy chętni do wzięcia udziału w manifestacji proszeni są o zgłaszanie się w siedzibach Regionów NSZZ "Solidarność", najbliższych swego miejsca zamieszkania, celem zarejestrowania się do wspólnego wyjazdu autokarami. Proszę przy tej okazji powoływać się na uzgodnienie w tej sprawie z wiceprzewodniczącym NSZZ "Solidarność" p. Tadeuszem Majchrowiczem.
Natomiast wszyscy chętni woJOWnicy przynależni terytorialnie do Regionu Dolny Śląsk proszeni są o zgłaszanie swojego akcesu do wyjazdu na manifestację do kol. Sławomira Babraja, telefonicznie:
(71) 79 31 448 lub mailowo: s.babraj@interia.pl w terminie do dn. 27 czerwca br. (poniedzialek).
Dla nas, jako Ruchu JOW, jest to świetna okazja do promocji idei JOW w skali ogólnokrajowej. Weźmy jak najliczniejszy udział w manifestacji. Przybądź do Warzawy z naszymi jowowskimi transparentami.
Miejmy nadzieję, że nasz współudział w manifestacji organizowanej przez "Solidarność" stanie się dobrym początkiem dalszej współpracy w dziele wprowadzenia postulatu JOW do życia publicznego w Polsce.
Serdecznie Państwa pozdrawiam i do zobaczenia w Warszawie 30 czerwca,
Sławomir Babraj
Czy powyższe oznacza, że NSZZ "Solidarność" już popiera postulat Ruchu JOW, czy też taka deklaracja ma paść na tej manifestacji? Pytam, ponieważ na moje pismo do Przewodniczącego Związku nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Czy Pan taką odpowiedź otrzymał? Jeśli tak, to będziemy wdzięczni, jeśli Pan się z nami tą informacją podzieli.
Jerzy Przystawa
Zanim p. Sławomir Babraj nam odpowie, pozwolę sobie na ocenę znaczenia ewentualnego udziału Ruchu JOW w planowanej manifestacji NSZZ „S”, wyłącznie na podstawie powyższej notatki:
bynajmniej taki udział nie oznacza, że „S” staje się zwolennikiem postulatu JOW, jedynie Ruch JOW ma wspierać postulaty „S” (na co wyrażają zgodę przewodniczący jedynie niektórych regionów „S”), bez szans na „wzajemność”, np., w postaci udziału „S” lub tych regionów w VI Marszu o JOW.
Proszę Państwa,
Czas na dyskusje nt. dalszej strategii Ruchu, w tym m.in. nt. form współpracy z "Solidarnością", zostawmy na okres po manifestacji. Obecnie skupmy się na jak najliczniejszym udziale w manifestacji, gdyż jest to dla nas doskonała okazja do zwrócenia społeczeństwu uwagi na postulat JOW, w skali całego Kraju, na czym nam szczególnie ze względu na blokadę informacyjną w mediach.
Pozdrawiam,
Sławomir Babraj
To znaczy najpierw chodzić na demonstracje NSZZ Solidarność, a potem pytać, czy przypadkiem nie zechce poprzeć JOW? Ja już wiele razy brałem udział w manifestacjach "S", a teraz już poczekam, aż "S" oświadczy, ze popiera JOW. Nasze Stowarzyszenie ma bowiem tylko jeden postulat i nasz Ruch ma tylko jeden postulat. Słuszne jest więc, gdy dołącza się do organizacji, które chcą przyczynić się do realizacji tego postulatu. Ale na parę tygodni przed wyborami, jak się okazuje, wiele różnych organizacji i partii politycznych zgłasza się do nas z deklaracją poparcia dla JOW.Niektóre nawet deklarują to publicznie, inne czynią to bardziej dyskretnie. Dlatego konieczny jest pewien krytycyzm i wstrzemięźliwość, bo te wyrazy poparcia szybko więdną po wyborach. Ta wstrzemięźliwość jest szczególnie wskazana, gdy chodzi o organizacje, które jeszcze nie były w stanie wypowiedzieć tych strasznych słów "jednomandatowe okręgi wyborcze". Wszystkie te organizacji zapraszamy na Marsz 8 października. Będzie to też pewien sprawdzian ich intencji.
Szanujmy się,
Tak jak powinniśmy szanować sztandar pryncypialnej dla jakości życia politycznego idei JOW.
Hasło „ TAK dla JOW” nie może wspomagać tych lub innych ugrupowań, stowarzyszeń, partii czy różnych związków zawodowych ( jest tego trochę w Polsce). Wręcz przeciwnie, jeśli organizacje rozumieją i choćby czują skutki polityczne JOW, to one powinny przyłączyć się do Ruchu na rzecz JOW, choćby deklaratywnie jeśli już nie czynnie.
Nie stać nas (personalnie) na „odsłanianie podbrzusza”. Nas czapką przykryć nie można, jak wyraził się niedawno w podobnym tonie premier, bo za nami jest silna, prawdziwa i bezalternatywna idea. To tej idei boją się obecni, upartyjnieni politycy, a nie nas personalnie.
Z tych więc powodów, nie będzie mnie ze sztandarem JOW 30 czerwca wśród związkowców, tak jak nie było mnie ze sztandarem JOW na paradzie równości, gdzie występował pan Palikot, upominający się o JOW w telewizji ( na marginesie, nigdy nie słyszałem aby to zrobił szef Solidarności), ani nie było mnie podczas konwencji PO w Gdańsku, a przecież to tej partii przywódca powiedział ostatnio w telewizji Pawłowi Kukizowi, cyt.: „ jesteśmy zdeterminowani wprowadzeniem JOW”.
Tak więc, koledzy
Szanujmy się sami bo w tym jest nasza siła.
Z całym szacunkiem dla zaslug Ruchu JOW:
nieobecni nigdy nie mają racji, nawet jak ją mają,
nie zaszkodzilby pewnie na manifestacji przeciw biedzie duży transparent:
"Jest bieda - bo nie ma JOW". Jak wiadomo wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.
Z członkami "S" jest tak samo jak z całym społeczeństwem -
zbierałem podpisy pod referendum 4xtak PO, na 200 moich znajomych tylko 3-ch wiedziało o JOW.
W odpowiedzi p. Mariuszowi Wisowi
W mojej ocenie, opatrznie Pan rozumie pojęcie szanowania się. To tzw. "szanowanie się" owocuje obecnie tym, że w 17. roku działalności Ruchu nie mamy w Polsce JOW - w tym nasza bezsiła, niestety. Uczestniczenie w manifestacji wspólnie z "Solidarnością" może nam przysporzyć dużo korzyści, niczego tu nie tracimy. Może ucierpią czyjeś zranione ambicje. Uczestniczący w manifestacji woJOWnicy zasługują na szacunek.
Obecnie ani tu miejsce, ani czas na Pana kontestację. Miał Pan możliwość wypowiedzenia się w tej sprawie kilka dni temu, na forum wewnętrznym. To, że zostanie Pan w domu, jest Pana prywatną sprawą, nad czym zresztą ubolewam i jest to dla mnie pewnym zaskoczeniem. Będzie Pan miał za to czas na dalsze przemyślenia, oby konstruktywne.
Pozdrawiam.
Do p. Krzysztofa
Pomysł z transparentem bardzo dobry. Może wykonałby go Pan i przyjechał na manifestację?
Pozdrawiam
Sławomir Babraj
"Jest bieda - bo nie ma JOW" To bardzo dobry slogan.
Podzielam zdanie panów Sławomira i Krzysztofa .
Zdecydowana większość członków Solidarności nie rozumie związku między biedą a ordynacja wyborczą .
Myślę , że tego typu demonstracja to okazja i szansa na to aby przekonać znacznie więcej ludzi do ideii prawdziwej demokracji niż gdy próbóje się to robić na konferencjach , wykładach , czy też na ,,salonie24''.
Dziwna trochę ta dyskusja.Związek Solidarność ,który zszedł na manowce nie widzi swojej winy w tym co mamy teraz.Moim zdaniem jest odpowiedzialny za wszytko co jest złe w naszej rzeczywistości.Nawet w sferze pracowniczej godzi się od lat na karygodne łamanie praw,wiele osób w tym kraju pracuje na jakieś dziwne umowy zlecenia,bez prawa do urlopu,przez wiele lat liderzy tego związku popierali czynnie kandydatów z umowy po okrągłym stole....i tak można wymieniać bez końca.Na list publikowany również na tej stronie pan Duda nie raczył nawet odpowiedzieć,co może świadczyć nie tyle o złym wychowaniu,ile o arogancji.To nie jest moja Solidarność to jest Solidarność ludzi zupełnie z innego pokolenia,ludzi o zupełnie innym światopoglądzie i innych celach.Celach,które dla mnie są zupełnie nie zrozumiałe.
Dlatego uważam,że manifestacja na doczepkę,bez jasnego zaproszenia,wmieszania się w tłum walczący o kiełbasę jest zupełnym nieporozumieniem i ci którzy się na coś takiego zdecydują mogą się bardzo rozczarować.
Pan Mariusz Wis wyraził tu pogląd, który nie wszyscy dyskutanci rozumieją. Nasze Stowarzyszenie i nasz Ruch popiera wielu ludzi, którzy nie popierają tego co robi obecny Związek "S". Mam tu przede wszystkim na myśli tych, którzy wspierają Ruch finansowo i płacą składki. Dlatego jest rzeczą konieczną, żebyśmy działali tak, żeby ludzie nas wspierający byli przekonani, ze ich pieniądze idą na cele statutowe Stowarzyszenia, a nie na wspieranie organizacji, które z tymi celami statutowymi nie mają nic wspólnego. Związek "S", w ciągu tych lat nie okazał nam najmniejszej sympatii, owszem, można powiedzieć, ze nawet przeciwnie. Bardzo byśmy się cieszyli, gdyby ten stosunek uległ zmianie, ale, jak na razie, zadne przejawy tej zmiany nie są mi znane. Ruch JOW na manifestacji "Solidarnorności" stanowiłby więc swojego rodzaju "antymanifestację". Takie antymanifestacje mają, oczywiście sens, ale nie jestem pewny, że stać nas dzisiaj na takie działania.
Plakaty zapraszają na manifestację wszystkich, więc nie trzeba mieć osobnych pozwoleń, ani deklaracji poparcia, ani oczekiwań współpracy, zeby na niej być - trzeba być tylko widocznym.
(Ja nie mogę być na manifestacji "S", ani na marszu o JOW.)
Czy nie dałoby się na wakacje wykorzystać przez młodzież balonu JOW do jakiś medialnych pomysłów.
Np. wypelnić go zwykłym powietrzem, włożyć na przyczepę i przejechać się z nim przez parę powiatów pod hasłem "Poseł z każdego powiatu". Albo jeszcze lepiej, położyć go na ponton i spłynąć z nim Wisłą np. na kajakach przez parę powiatów - byliby pewnie we wszystkich mediach.
Tak naprawdę, to że prawie 1 mln Polaków podpisało się pod wnioskiem o referendum w sprawie JOW, to niewiele znaczy. Mowiły mi panie, siedzące przy stolikach z listami podpisów, że prawie wszyscy pytali:
o co chodzi w tym czwartym punkcie o jakies okręgi?
Krzysztof: doskonałe pomysły! Młodzieży! Do dzieła! A kto może być na manifestacji 8 października? Czekamy na deklaracje udziału, a deklaracje nie-udziału są mniej interesujące.
To, że milion podpisów nie wiele znaczy, to wiemy doskonale. Gdyby coś znaczyło, to mielibyśmy referendum, a tak mamy figę i to bez maku.
Pozdrawiam,
JP
Szanowny Panie Krzysztofie z kropką,
ja również uważam panskie pomysły popularyzacji idei JOW jako interesujące. Namawiam Pana do przedstawienie Fundacji Madisona konkretnego, realnego projektu, którego bedzie Pan organizatorem.
Obiecuję, że bardzo poważnie rozważymy taki projekt w zakresie wsparcia finansowego.
Nasza Fundacja została powołana właśnie do tego celu. Życzę powodzenia.
Kukiz do związkowców z "S": Jaką macie kontrolę nad posłami? Żadną
- Jaką macie kontrolę na posłami? Żadną. Oni naciskają guziki tak jak chce ich wódz - mówił muzyk do tłumu.
źródło: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,9869602,Kukiz_do_zwiazkowcow_z__S___J...
TVN24 pokazała wypowiedź Pawła Kukiza, który mówił o "partiokracji", rządach "partyjnych klanów" i braku kontroli obywateli nad posłami. Zadał pytanie retoryczne: - Jaką macie kontrolę nad posłami? Żadną - o czym wyżej pisze Krzysztof. Niestety, ledwie mi to mignęło i nie zdążyłem zanotować, ale takie słowa padły. To znaczy, że Paweł Kukiz dostrzegł najpoważniejszy problem Polski i w jakimś sensie wyłamał się nawet z oficjalnego nurtu czwartkowej manifestacji "S", która przebiegała pod hasłami socjalnymi.
Tak sobie głośno myślę, może któryś z woJOWników warszawskich mógłby dotrzeć do Pawła Kukiza, porozmawiać, zaprosić na Marsz? Może Paweł Kukiz, który słynie z wielkiego zaangażowania obywatelskiego zgodziłby się stworzyć utwór o JOW? Dziś pomagał Solidarności, wcześniej na prośbę Powiernictwa Polskiego nagrał utwór o Erice Steinbach. Pytanie kieruję przede wszystkim do Mariusza Wisa, który jest w Warszawie i dysponuje skromnymi możliwościami finansowymi. Co Ty na to, Mariusz?
Pytanie trzeba kierować do Pawła Kukiza. Wiemy od lat, ze jest on sympatykiem Ruchu JOW i daje temu, od czasu do czasu, wyraz. Ale to jest tak, jak z innymi zwolennikami JOW: mamy setki tysięcy, a moze i miliony zwolenników, ale kiedy przychodzi do tego, żeby kupić biuletyn Ruchu - co ja mówię kupić - żeby wziąć do ręki i poczytać, dać sąsiadowi, poświęcić 5 złotych na miesiąc, to już inna sprawa. Nikt się dzisiaj nie pyta: czy robię (zrobiłem) tyle ile mogę? Niestety, robię tylko tyle na ile mam w danej chwili ochotę! Paweł Kukiz miał ochotę zadać pytanie Donaldowi Tuskowi i to była jego wielkiego przysługa oddana Ruchowi. Być może zaistnieje jeszcze inna sytuacja, w której będzie chciał coś zrobić.Trzeba mu podziękować za to, co zrobił do tej pory.
Byłem na demonstracji Solidarności i słyszałem jak dobre i prawdziwe wystąpienie o naszej ,,demokracji’’ , o ordynacji , miał Paweł Kukiz .
Poniżej przytaczam niektóre wypowiedzi internautów? pod artykułem na portalu tokfm pod tytułem ,, Kukiz do związkowców z "S": Jaką macie kontrolę na posłami? Żadną ‘’
Myślę że cytowane wypowiedzi zgodne są z poglądami redakcji !
• dodatkowo_zwracam wczoraj
Oceniono 1 raz 1
kukiz... litosci... ktoś go widział? Wygląda jakby nie miał zębów.
Przypomina zwykłego lumpa.Gada głupoty.
Facet mieszka w wielkim domu, zarabia siano na tych swoich niby piosenkach i wmawia ludziom, którzy tyrają 12 godz. zeby nakarmic dzieci, ze tak nie może być ;))) Żenujące. Talent pod tytułem "kukiz" powinien kłaść azbest na greenpoincie.
• tegepe wczoraj
Oceniono 2 razy 2 +
Trawestując słynne powiedzenie reżysera Dejmka na temat bojkotu władzy przez aktorów w PRL, można by powiedzieć: Muzyk jest od grania, jak dupa od srania. I niech się Kukiz w polytykę nie miesza!
• anakonda22 wczoraj
Oceniono 5 razy 5 +
..Kukiz..dla Ciebie minimum socjalne. Chlałeś, ćpałeś, leczyłeś się kilka lat z alkoholizmu za pieniądze polskiego podatnika. ..więc milcz..Nam nie trzeba kolejnego qrestwa nawiedzonych ćpunów solidaruchowych....... ''
Myślę , że gdybyśmy przypadkiem zaczęli robić coś co rzeczywiście groziło by wprowadzeniem JOW , to możemy liczyć na równie ,,życzliwe’’ zainteresowanie mediów .
Na razie zainteresowanie mediów nam nie grozi .
Pozdrawiam Grzegorz Osowski
@Grzegorz Osowski,pewnie o każdym powiedzieli by to samo.Czy to Kukiz czy Cejrowski czy ktokolwiek inny.
Świadczy to tylko o przypadkowości uczestników demonstracji,demoralizacji i nihilizmie.Stare powiedzonko,że ryba psuje się od głowy w ten sposób się unaocznia a socjalizm przeobraził się w postkomunizm,wykorzystuje tylko inne narzędzia ekonomiczne.Społeczeństwo niestety w dużej mierze jest przez te systemy zdemoralizowane.Czy można coś z tym zrobić?Nic nie można z tym niestety zrobić,można jedynie pomijać takie komentarze i robić swoje.Przemiany nawet rewolucyjne zawsze robi garstka ludzi nie ma co liczyć na wszechogarniającą akceptacje.Dla większości jest wolność,demokracja,kapitalizm i chodzi tylko o lepsze warunki płacowe,lepszą opiekę socjalną ?Chcą" systemu z ludzką twarzą"?Nie potrafię zrozumieć liderów Solidarności ich manipulacji i ich celów.Tych jawnych i tych ukrytych.Wygląda to raczej na napuszczanie jednych na drugich.Niestety ani jedni ani drudzy nie zasługują,żeby reprezentować społeczeństwo.Tylko JOW może to zmienić i pewnie zmieni, ponieważ w tym systemie wyborczym zapaść gospodarczą mamy jak w banku.Oni już wszyscy pokazali przez te wszystkie lata na co ich stać i dopiero może wtedy ludzie sięgną po rozum do głowy...
Panie Albercie , mam wrażenie że żle zrozumiał pan treść mojego wpisu .
Ja przytoczyłem wypowiedzi internautów (podejrzewam że są to wypoiedzi internautów specjalnego typu ) z portalu tokfm .
Myślę , że nie ma żadnych podstaw do tego aby podejrzewać , że pisali ,,toto'' uczestnicy manifestacji .
Ja widziałem jedynie ogromny aplauz wywołany słowami Pawła Kukiza .
Panie Grzegorzu,napisałem tak ponieważ ktoś w swoim komentarzu odnosi się do fizyczności Pawła Kukiza a więc musiał to widzieć,musiał tam być.Pan był, proszę napisać czy jest Pan zadowolony z przebiegu tej manifestacji?Jakie manifestanci mieli postulaty i cele?Nie wiem czy Pan zauważył ,że orędownikiem JOW jest od lat Cejrowski i proszę zobaczyć,że komentarze ma podobne do komentarzy Kukiza.Czy jest to sterowane,myślę,że jednak nie, ponieważ wielu ludzi pogubiło się w tej medialnej propagandzie i często wyraża swoje poglądy.Widać to, również w Salonie 24 czy Nowym Ekranie.Takie mamy społeczeństwo i relatywnie do tego.... taką władzę.
obywatelskość drzemie w ludzie wierzącym, który w Najjaśniejszej RP stanowi prawdziwą większość. Dlaczego jednak ta masa pozwala sobie, po 1989 roku, grać na nosie? Otóż nie ma Ona pasterza, który zabezpieczał by nie tylko potrzeby duchowe ale i te doczesne. W warunkach pokojowych, gdy każdy polityk z tym Pierwszym ma na ustach od rana do wieczora wyraz "demokracja" we wszelkich odmianach, są one do osiągnięcia. Nie trzeba wielkiej spostrzegawczości, by zauważyć, że polska hierarchia KK czyni grzech zaniechania na odcinku spraw publicznych (=obywatelskich). Sporadyczne niezadowolenia niektórych przedstawicieli tej hierarchii z panującego partyjniactwa, np. podczas Bożego Ciała, nie uderzają w sedno sprawy. Dopóki nasi pasterze nie otrzeźwieją to będzie tak jak jest czyli skubanie owieczek przez cwaniaków politycznych, czyli przez wilki. Kąkoli (złą elitę) nie trzeba wyrywać, gdy rosną wystarczy uważnie ziarno oczyścić przed zasiewem. Czyli w procesie wyborczym.
Pan Wojtas b’ Sportas. W dyskusji spraw ważnych dla naszego narodu i państwa, co i raz na plan pierwszy wybija się postawa hierarchii KK wobec problemu ordynacji wyborczej. W tej fundamentalnej sprawie ustrojowej, od swoich duchowych przywódców mamy prawo oczekiwac jasnego opowiedzenia się po stronie rozwiązania skutkującego odpowiedzialnością, warunkującą realizację przykazania miłości. Jednocześnie, równe dla wszystkich prawo do kandydowania - rdzeń postulatu JOW, wpisuje się także w jedną z ogłoszonych, modlitewnych intencji Benedykta XVI (1) i ten fakt podtrzymuje nadzieję, że nastąpi publiczne opowiedzenie się hierarchów po stronie JOW. Jednak tymczasem zamiast oczekiwac tego opowiedzenia się, róbmy swoje.
(1) Zobacz tekst i komentarze: Prawo wyborcze w świetle papieskich intencji – Jerzy Gieysztor http://prawica.net/node/7903
„Prawo wyborcze w świetle papieskich intencji”, Pana autorstwa, mimo upływu 4 lat jest nadal aktualny! Sugeruję tylko mały lifting – co najmniej na stronie jow a może i publikatorach katolickich. Jeśli nasz Stwórca dał Panu dar dydaktyczny na tym trudnym odcinku (przypominania naszym pasterzom o ich doczesnych powinnościach wobec nas czyli ich owieczek) to proszę o kontynuację.
"Znamy datę wyborów. Prezydent Bronisław Komorowski ogłosił, że do urn pójdziemy 9 października. Wybory będą jednodniowe."
Źródło: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/komorowski_wybory_parlamentarne_odbed...
Termin wyborów jest więc zaskakująco wczesny i być może nieprzypadkowo został wybrany tak, aby Marsz JOW kolidował z ciszą wyborczą!
Panie Krzysztofie,
wręcz przeciwnie, termin wygląda na samodzielną i przemyślaną decyzję. Proszę zauważyć, że najsilniejsza parlamentarnie partia proponowała termin dużo wcześniejszy.
Pochlebiało by nam, organizatorom marszu, gdyby Prezydent RP planując wybory do Sejmu RP, brał pod uwagę nasz termin " VI Marszu o JOW". Sądzę jednak, że tak nie było.
Wobec tego nie pozostaje nam nic innego jak zmienić nasz termin.
Panie Mariuszu (i nie tylko),
jest oczywiste, że jeżeli termin wyborów zostanie ustalony oficjalnie na dzien 9.X. br., to będziemy zmuszeni zmienic termin Marszu. Natomiast nie jest oczywistym brak wpływu terminu naszego Marszu, na prezydencką informację o terminie wyborów. Ścisłe przyleganie terminu wyborów (podanego w tej informacji), do terminu naszego Marszu może byc uznane zarówno za przypadek, jak i za decyzję "samodzielną i przemyślaną", ale właśnie ze względu na termin naszego Marszu. Zatem ustalenie nowego terminu Marszu powinno byc dokonane dopiero po ostatecznym ustaleniu dnia wyborów.
Panie Mariuszu, nie wiem skąd Pan ma informację, że PO chciała wyborów dużo wcześniej, bo na Wirtualnej Polsce cytują wypowiedź prezydenta: "Moim zamiarem będzie ogłoszenie, że będzie to pierwszy dostępny termin, czyli 9 października". Dodają też, że "Decyzja prezydenta jest zaskakująca, biorąc pod uwagę, że w styczniu zarząd krajowy Platformy Obywatelskiej wnioskował za dwudniowym głosowaniem wskazując przy tym 22 i 23 października."
źródło: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Tego-PO-sie-nie-spodziewala-PiS-c...
Co najważniejsze, oficjalną decyzję prezydent ma ogłosić w sierpniu.
Panie Krzysztofie,
oczywiscie ma Pan rację. Zamiast słowa "wcześniejszy" powinienem użyć "późniejszy". Przepraszam za pomyłkę.
Opatrzność boża czuwała nad nami. Znaków bożych nie należy lekceważyć, bo zostanie się pokaranym. Ja też jestem za przełożeniem terminu marszu. Do następnego roku. Do tego czasu uczyńmy ten marsz dobrze przygotowanym, nie takim, jak 8 października b.r. (w soboty urzędy państwowe nie pracują i nie byłoby możliwości ani porozmawiania z władzami, ani złożenia na czyjeś ręce stosownej petycji!). A zatem, złóżmy wcześniej w Sejmie wniosek o przeprowadzenie referendum. Do tego czasu pozyskajmy koniecznie jak najwięcej zwolenników: rzesze uświadomionych przez telewizję publiczną obywateli, organizacje społeczne, RPO, PAN, HPR-JOW, Kościół katolicki. Musimy więc trochę popracować. Jak widać, nie jesteśmy obecnie przygotowani do przeprowadzenia sensownego marszu. Celem marszu nie powinno być tylko wspólne spotkanie się i zrobienie fotografii. Ruch ma inny cel.
Ogólnopolski marsz Ruchu JOW w tym roku odbył się już 30 czerwca b.r. w Warszawie, wspólnie z "Solidarnością", za pieniądze związkowców, ludzi pracy, co prawda nieuświadomionych, jak dotąd, w przedmiocie JOW. Rolą naszą było właśnie uświadomienie ich w tej sprawie, nawiązanie bezpośrednich kontaktów, gdyż stanowią największą realną siłę społeczną w Polsce. Ich też bardzo niewiele pokazywano w telewizji, choć była to największa manifestacja w Polsce w ostatnich latach.
Kiedy maszerowaliśmy przed trybuną w Alejach Ujazdowskich, komentator wołał do mikrofonu: "Witamy transparent, wolne wybory tylko jednomandatowe!". Rozległy się brawa. Odpowiedzieliśmy okrzykami: "Niech żyje JOW!". WoJOWnicy uczestniczący w manifestacji dobrze wypełnili swój patriotyczny obowiązek.
Ktoś ponosi odpowiedzialność za to, moralną odpowiedzialność, że ze strony Ruchu nie było pełnej mobilizacji na kilka dni przed manifestacją, że niedostatecznie liczebnie wystąpiliśmy , żeby ludziom z "S" przedstawić postulat JOW. W dniach poprzedzających manifestację ukazało się kilka nieodpowiedzialnych wypowiedzi na tej stronie, kontestujących udział Ruchu w manifestacji "S". Niech ci moraliści nie wylewają teraz krokodylich łez, że postulat JOW jest niedostatecznie naglaśniany, skoro sami do tego rękę przyłożyli w jednym z kluczowych dla Ruchu momentów. Wstyd.
Sławomir Babraj
Panie Sławomirze – protestuję. Jest Pan niesprawiedliwy. Sześć lat zajęło mi przekonanie mojej żony, że wysiłki grupy skupionej wokół Pana Profesora to działalność publiczna a nie polityczna. Aż tu nagle w TV-nej migawce ze strajku zobaczyłaby, a właściwie usłyszała, że ten apolityczny Profesor popiera czyjeś żądania (sprawozdawca o jow-ach by nie wspomniał - zgodnie z wytycznymi). Skutek: zgoda na comiesięczne wsparcie Ruchu zostałoby natychmiast cofnięta. Podobnie w pracy. Otaczają mnie ludzie sympatyzujący z lewą stroną sceny politycznej. Znają jow-y i są za. Zauważyli by na pewno medialną manipulację z ekranu (chodzi o obecność Profesora).
Dodam nieskromnie, że Pan Profesor z Wrocławia nie ma monopolu na walkę o podstawowe prawa obywateli III RP. A tym pierwszym prawem jest dobry mechanizm wybierania elity przedstawicielskiej. Mamy dziesiątki różnych organizacji obywatelskich, w tym i związki zawodowe, które na co dzień muszą walczyć o swe cząstkowe prawa. To, że zauważają pra przyczynę niepowodzeń w realizacji swojej misji to dobrze o nich świadczy.
Panie Wojtas ,a co by sie stalo gdyby ruch na rzecz jow poparl sluszne zadania ludzi pracy?To blad ze jow nie prowadzi dzialan politycznych bo moze juz dawno mialby wiecej zwolennikow w Polsce.Polskie spoleczenstwo jest rozpolitykowane .Przy kazdej okazji,spotkaniu wciaz sie rozmawia o polityce i co w tym zlego?Wie Pan co zrozumialem podczas 18 letniego pobytu w USA?Im spoleczenstow mniej zajmuje sie i rozumie polityke tym politycy glebiej siegaja do kieszeni tego spoleczenstwa.Dlatego ja place podatek Vat 6%w USA a 23 w Polsce.Nie widzi Pan roznicy,nie chcial by Pan tak?Naprawde oplaci sie zajmowac polityka i dziwi mnie fakt ze ruch na rzecz jow nie prowadzil takich dzialan.Ale niech mi Pan nie wmawia ze Pan profesor nie zajmuje sie polityka.Zajmuje sie ale widza to tylko ci co na polityce sie dobrze znaja.Jesli jest Pan ciekaw co mam na mysli to prosze do nas napisac stowarzyszeniedemokracja@yahoo.com Pozdrawiam zaca prezesa stowarzyszenia Stefan Michal Dembowski Uwazam ze reprezentacja ruchu na rzecz jow powinna demonstrowac pod siedziba Trybunalu Konstytucyjnego w czasie rozpatrywania skargi PiSu w sprawie wyboru Senatorow wedlug ordynacjii wiekszosciowej a takze pod siedzibami partii mafii zasiadajacych w Sejmie.Tak sie walczy o demokracje a nie chodzac po Krakowskim Przedmiesciu w dniu wolnym od pracy albo zmienianiu terminu marszu ze wzgledu na cisze wyborcza.
Wojtas b'Sportas: dziękuję, że próbuje Pan wnieść trochę sensu do tej dyskusji wokół demonstracji "S". Przezacny Pan Babraj toczy dzisiaj wojnę, której sensu chyba poza nim nie wiele osób rozumie. Demonstracja "S" pod hasłem "władza wasza, bieda nasza" była demonstracją polityczną, której jedynym skutkiem mogło być pokazanie, jak mocny jest p. Duda i jego drużyna i na ile władza winna się z nim liczyć w różnych rozmowach i politycznych układach. Ten pusty slogan nie przekazywał bowiem żadnego innego sensownego postulatu politycznego. Szefowie "S", do dzisiaj, okazywali niezmiennie wrogość postulatowi JOW i Ruchowi JOW. Wątpię, żeby udział Pana Babraja i kilku innych uczestników Ruchu w tej manifestacji tę sytuację zmienił. Warto też pamiętać, że Ruch JOW cieszy się poparciem wielu innych ludzi i grup, którzy z "S" mają dzisiaj nie wiele wspólnego. Np. taki poważny związek zawodowy jak OZZL, który od wielu lat wspiera nasze działania we wszelki możliwy sposób, a jego szef (i inni) bierze udział we wszystkich akcjach Ruchu. Nie wiem czy chcieliby oni nadal popierać organizację, która manifestuje na ulicy poparcie dla związku, z którym im wcale nie po drodze.
Jest rzeczą oczywistą, że Związek S, gdyby chciał, mógłby już dawno doprowadzić do wprowadzenia JOW do Sejmu. Ale, do tej pory, nie chciał. Byłoby ważne i pożyteczne dla Polski, gdyby to stanowisko uległo zmianie. Ale pobożne życzenia Pana Babraja to trochę za mało, aby coś takiego mogło się stać. Jeśli uważamy nasz Ruch i nasze Stowarzyszenia za organizacje poważne, to powinniśmy oczekiwać, że inne organizacje działające publicznie będą nas traktować poważnie. Zwróciliśmy się w sprawie JOW do Przewodniczącego "S". Nie pofatygował się nawet na parę słów dyplomatycznej odpowiedzi. To pokazuje, jaki jest jego stosunek do sprawy. Dzisiaj. Jutro, oczywiście, może być inaczej i mam nadzieję, że związkowcy, zrzeszeni w "S", w imię dobrze pojętego interesu własnego i Polski, doprowadzą do zmiany tej sytuacji.
W odpowiedzi p. Wojtas b'Sportas
Ja mam taki zwyczaj, że o sprawach wewnętrznych Ruchu staram się dyskutować wewnątrz Ruchu. Rozumie Pan, dyplomacja. Każda organizacja ma swoje sekrety, których nie ujawnia swoim przeciwnikom, adwersarzom, partnerom politycznym. Niejednokrotnie zwracałem kolegom uwagę, by przestrzegali tej zasady. Dziwnie jakoś p. Prof. Przystawa nie widzi problemu, by o tych sprawach dyskutować publicznie, czym niewątpliwie osłabia pozycję Ruchu i jego możliwości działania.
Na podstawie Pana dotychczasowych wypowiedzi zapraszam Pana do dyskusji na forum wewnętrznym. Proszę tylko podać swój adres mailowy. Musiałby Pan też ujawnić tam swoje dane osobowe, gdyż nie wiem, czy jest Pan w Ruchu komuś osobiście znany. Chyba że ktoś z kolegów jest innego zdania.
Pozdrawiam,
Sławomir Babraj
Panie Sławomirze,
Obaj jesteśmy zwolennikami rozwiązania obywatelskiego czyli JOW. Jedyne co nas różni to metody dochodzenia do celu.
Moim zdaniem PRAWDA o j.o.w., z uwagi na całkowitą blokadę medialną - w warunkach, gdy właścicielami tej PRAWDY winni być obywatele (wyborcy) a nie właściciele mediów - stwarza sytuację nadzwyczajną. A sytuacje nadzwyczajne wymagają nadzwyczajnych form walki o dostęp do tej PRAWDY.
Zatem każda forma walki o odblokowanie dostępu do PRAWDY jest potrzebna. W sytuacji, gdy ONI mają przewagę sił i środków narzuca się forma walki zwana „partyzancką” czyli rozproszoną. I taka moim zdaniem winna być teraz stosowana. Każdy robi to na co go stać: jedni gardłem (czy nawet kilofem w sytuacji nadzwyczajnej) drudzy piórem.
Na centralizację działań obywatelskich przyjdzie czas, gdy nastanie normalna demokracja. Ta demokracja (po 1989 r.) nie jest moją a sądzę, że dla większości współobywateli również nie. ONI o tym wiedzą i dlatego mogą pacyfikować stocznie, kopalnie itp. ale spacyfikować szare komórki jest bardzo trudno.
I z tego powodu staję zdecydowanie w obronie Pana Profesora. Jego osobisty wkład w popularyzację wiedzy o normalnym mechanizmie wyborczym, a nawet prekursorstwo w tym temacie, jest niebagatelny. Tylko niewiedza (wykluczywszy złą wolę) może nie pozwolić tego zauważyć. ONI o tym wiedzą w przeciwieństwie do większości Obywateli RP. I w tym jest SIŁA Pana Profesora. Przecież mógłby chałturzyć na boku jak to czyni ok. 60 % innych profesorów. A tak odbiera w pierwszym rzędzie wszystkie ciosy, nie tylko od ONYCH. W sprawie publicznej. Ja mogę się schować za nickiem i czmychnąć jak szarak. Dlatego Panu Profesorowi nie wolno, w imię słusznej sprawy jow-owskiej, której słuszność my obaj potwierdzamy, ryzykować swój autorytet w obronie, może potrzebnych, ale mniejszej wagi spraw.
Pozdrawiam, Wirtualny „wojownik” z Wielkopolski
Witam Panowie, z ogromnym zaciekawieniem śledzę Waszą dyskusję.
Na tę stronę trafiłem przypadkiem wczoraj i po kilkunastu minutach postanowiłem się zarejestrować. Rzeczywiście, tak jak wspomniał Pan Wojtas b'Sportas, cel, jaki przyświeca członkom Ruchu jest jeden, ale oczywiście pomysły na to, jak go osiągnąć, są różne. Nie ma w tym nic złego, o ile udaje się znaleźć złoty środek. Może takim właśnie środkiem było uczestnictwo w demonstracji "S" tylko części członków, bez oficjalnego zaangażowania władz?
Ale do rzeczy. Jako że temat jest dla mnie nowy i nie znam historii wszystkich inicjatyw Ruchu, mam pytanie: czy Ruch próbował na szeroką skalę zaktywizować daną grupę społeczną, na przykład studentów? Być może jest to truizm, ale dla powodzenia projektu, z jakim mamy tu do czynienia, potrzebne jest:
1. szerokie poparcie ludzi,
2. najlepiej takich, którzy dysponują czasem i chęciami niezbędnymi do udziału w konferencjach, manifestacjach itd.,
3. są jeszcze w stanie uwierzyć w jakiekolwiek działania zmierzające do polepszenia jakości życia politycznego.
Grupą, która te warunki spełnia, są studenci - a mamy ich w Polsce grubo ponad milion. Pamiętajmy, że dążymy do zmiany, która wyrasta z niezadowolenia. Jest to więc swego rodzaju bunt przeciw zastanym porządkom. Któż jest bardziej skory do buntu niż osoby młode?